Wyciągnęłam wieczorem starą umowę na życie spod sterty innych dokumentów.
Siedzę pod lampą i porównuję zapisy z tą grupową z pracy, strona po stronie. O 21:00 dalej nie mam pewności, którą zostawić.

Kawa już zimna, a zeszyt z notatkami coraz grubszy.
