W sobotę pojechałam z dzieciakami do babci i okazało się, że ona już ma na stole świąteczne obrusy i bombki, mimo że dopiero początek października!
Piekła szarlotkę, tę samą co zawsze, bez wagi, na oko.

Dzieci siedziały przy stole i czekały, aż będzie można zeskrobać resztki z miski.
Zostałam u niej do 19:00, zjadłyśmy razem kawałek jeszcze ciepłej.
Nie umiem robić ciasta bez przepisu tak jak ona, ale w tym roku chcę sobie w końcu zapisać, co mi mówi krok po kroku, zamiast za każdym razem pytać od nowa.
