Mgła za kolanami, taki dzisaj klimat.
Trzeci miesiąc zapisuję w telefonie co jadłam i jakim kremem się smarowałam, i dalej nie wiem czy to od tego grzania w biurze czy od czegoś innego.
Piąty dzień z rzędu budzę się koło trzeciej w nocy bo swędzi za kolanami, rano jestem jak zombie.
W notatkach mam:
– wczoraj kolacja późno, około dziesiątej
– ten sam krem co zawsze, bez zmian
– skóra rano czerwona, bardziej niż w poniedziałek
Koty śpią spokojnie obok, im zazdroszczę najbardziej.
Kładę się coraz później, wczoraj było po pierwszej, i chyba to też nie pomaga.
Nie wiem kochani czy to już jesień się zaczyna czy coś innego, ale łokcie też się budzą.
