Obudziłam się o 3:40 i już nie zasnęłam.
Za kolanami znowu swędzi, łokcie suche jak papier ścierny.
Dzisiejsza prognoza: zachmurzenie duże, miejscami przymrozek na przedramionach.
Kaloryfer na 21 stopni, dwa koty śpią jakby nigdy nic, a skóra i tak protestuje!
2. tydzień z rzędu ta sama pora, ten sam scenariusz.
Rano tylko kawa i udawanie, że wszystko gra.
