O 3:00 w nocy w całym domu była zupełna cisza, tylko koty przechodziły powoli z pokoju do pokoju, jakby im też się nie chciało spać.
Jeden z kotów przysiadł mi na kolanach na dobre pół godziny, a drugi tylko obserwował z fotela, bez ruchu.
Za oknem ani śladu wiatru, tylko to gęste, chłodne powietrze, które wchodzi pod kołdrę i nie ma zamiaru wyjść przed rankiem.
Książkę, którą w tym roku chciałam wreszcie skończyć, odłożyłam po dwóch stronach, bo litery zaczęły mi się rozmywać, a oczy i tak zostały otwarte jeszcze długo.
Zasnęłam chyba dopiero koło 4:30, a o 9:00 już siedziałam przy komputerze, jakby ta noc w ogóle się nie liczyła!
Dzień ma swoje zasady, noc zupełnie inne, i nikt mnie o zdanie nie pyta.
