← Lista

Czas serca ›Historie ze łzami

Kaloryfery czy dieta, nie wiem już

Odkąd zrobiło się chłodniej wieczorami, znowu zaczęło się to samo co zawsze, czyli zgięcia łokci i skóra za kolanami robią się szorstkie i swędzą bardziej niż przez całe lato. U mnie tak jest praktycznie co roku, jak tylko zmienia się pora, ale mimo że wiem że to się powtarza, za każdym razem jakoś mnie to zaskakuje od nowa.

W biurze siedzę blisko grzejnika i odkąd juz włączyli ogrzewanie powietrze jest suche cały dzień, a do tego klimatyzacja też czasem chodzi bo część osób marznie a część się dusi, więc szczerze nie wiem co się dzieje z tym powietrzem. Wiem tylko że pod koniec dnia mam wysuszone ręce i czuję że skóra na łokciach jakby ciągnie, nawet przez bluzkę.

Od jakiegoś czasu zapisuję sobie w telefonie co jadłam, jakiego kremu użyłam i jak wyglądała skóra następnego dnia, bo chciałam w końcu ogarnąć co to właściwie odpala. Im dłużej to robię tym mniej mam pewności, szczerze. Notatki są, dni dobre i złe są zaznaczone, ale jak próbuję to zestawić to nie wychodzi mi żaden konkretny wzór, raz gorzej jest po nabiale, raz po dniu bez nabiału, raz po zmianie kremu, raz bez żadnej zmiany.

Ostatnio budzę się w nocy od swędzenia za kolanami, po prostu leżę i drapię sie przez sen zanim się w ogóle zorientuję że nie śpię, a rano jestem nieprzytomna i próbuję ogarnąć dzień mimo że w zasadzie nie spałam porządnie. Koty oczywiście korzystają z okazji że już nie śpię i przychodzą się położyć w nogach, co jest miłe, tylko że nie pomaga mi wrócić do snu.

Rzeczy które ostatnio zmieniłam, zeby było jasne co próbowałam:
– krem na noc, gęstszy niż ten dzienny
– mniej siedzenia bez ruszania się z miejsca w ciągu dnia
– próba kładzenia się wcześniej, co akurat nie wyszło bo i tak siedzę do późna
– nawilżacz powietrza w pokoju, który włączam jak sobie przypomnę

Nie mam poczucia że coś z tego wyraźnie pomogło, ale też nie umiem powiedzieć że nic się nie zmieniło, po prostu jest jakoś tak samo, tylko ja jestem bardziej zmęczona bo mniej śpię. Czasem myślę że gdybym mieszkała gdzieś, gdzie nie trzeba włączać ogrzewania połowę roku, byłoby mi łatwiej, ale to akurat nie jest coś co mogę zmienić z dnia na dzień.

Komentarze 0

  • Brak komentarzy.
Zobacz wszystkie wpisy →