Nocna zmiana skończyła się o 6:00, a w domu synek już się drapał, więc o porzadnym śnie mogę zapomnieć. Od 4 dni budzę się chyba z 5 razy, zawsze sprawdzam czy nie rozdrapał sobie łokci do krwi. Robótki na drutach leżą w koszyku od tygodnia, ręce mam zbyt niespokojne żeby cokolwiek zrobić równo. A w kalendarzu 2 wesela pod rząd, trzeba się uśmiechać i udawać że wszystko gra. Rytm dobowy mam już kompletnie rozjechany, [nie pamiętam kiedy ostatnio spałam całą noc bez przerwy]. Po prostu ciężko mi teraz, Kochani, i tyle.
Nocna zmiana i sezon wesel
Komenty 0
- Brak komentarzy.
Zaloguj się możesz dodać komentarz.
