Leżę o 2:00 w nocy i gapię się w sufit, więc może coś napiszę zamiast dalej liczyć owce~
Ostatnio mam dużo na głowie – szukam nowej pracy, więc wieczorami zamiast spać przeglądam oferty, co chyba tylko pogarsza sprawę. Zaczęłam też biegać, jakieś 3 tygodnie temu, i sama nie wiem czy to pomaga, czy wręcz przeciwnie! W dni, kiedy biegam po pracy, zasypiam jeszcze gorzej.
Do tego głowa mi nie daje spokoju z tą lokatą – zastanawiam się, czy jej nie zerwać, żeby mieć luz finansowy na czas między pracami… szkoda tylko tych odsetek.
Po pierwsze – czy ktoś z was biega wieczorami i jak to wpływa na sen? Po drugie – macie jakiś sposób na te długie godziny, kiedy głowa nie chce się wyłączyć?
Krótko mówiąc: głowa pełna spraw, noce długie, sen (prawie) żaden. Jak wy sobie z tym radzicie?
