Stoję w pracy po 8 godzin, to nic nowego.
Ale odkąd zaczęłam biegać, nogi wieczorem są jak balony.
Biegam od 3 tygodni, 2 razy w tygodniu, koło 19:00.
Trasa krótka, jakieś 4 km, nic szalonego.
Wcześniej po pracy nogi bolały, ale dało się z tym żyć.
Teraz do bólu dochodzi jeszcze ten obrzęk i ciężko mi się nawet buty wieczorem założyć.
Myślałam że organizm się przyzwyczai po tygodniu czy dwóch, ale nie bardzo…
Macie jakieś sposoby na te nogi wieczorem?
I ile czasu wam zajęło zanim ciało ogarnęło i stanie, i bieganie na raz?
