Dzisiaj druga kawa w pracy i dalej ledwo trzymam oczy otwarte.
Od jakichś 2 miesięcy zapisuję sobie w telefonie co jadłam, jakim kremem się smarowałam i jak wyglądała skóra następnego dnia. Chciałam w końcu ogarnąć co odpala te nawroty za kolanami i na łokciach, bo przy każdej zmianie pory roku zaczyna się od nowa.
W nocy budzę się teraz częściej, koło 3 albo 4, i drapię się zanim uda mi się zasnąć z powrotem. Rano jestem kompletnie nie wyspana, a w biurze sucho jak na pustyni odkąd puścili ogrzewanie na całego!
Nie wiem czy to przez to siedzenie w suchym powietrzu cały dzień, czy przez coś co zjadłam, czy zwyczajnie przez to że ostatnio kładę się spać coraz później.
Koty wogóle się tym nie przejmują, śpią se na łóżku jakby nigdy nic, a ja obok nich zastanawiam się o 2 w nocy co robię nie tak…
Notatki i tak niewiele mi dają, bo za każdym razem wychodzi coś innego, no i tyle z researchu z mojej strony.
