Trzecie pudło spakowałam dzisiaj i już nawet usiąść normalnie nie mam siły… miało być tak że po pracy pobiegnę chociaż 20 minut, ale buty tak i stoją przy drzwiach, bo z tym dojazdem półtorej godziny w jedną stronę to i tak zostaje mi tylko wieczór na te kartony, i szczerze to najbardziej mnie wkurza że nawet jak w końcu usiądę to zmęczenie wcale nie znika, tylko jakby się przekłada na następny dzień!

