Zmiana pogody rano i wieczorem robi ze mną co chce.
Policzki znowu czerwone, skóra ściągnięta, no i akurat teraz kiedy mam jeszcze 2 wesela do końca miesiąca.
Rano kładę krem jak zawsze, a wieczorem i tak swędzi pod oczami.

Stoję cały dzień w pracy, nogi już wieczorem ciążą, a do tego jeszcze ta twarz się dokłada.
Zaczęłam biegać parę tygodni temu, miało pomóc na stres, ale teraz się zastanawiam czy pot po bieganiu to nie jest właśnie to co to podkręca.
Nie mam siły szukać kolejnego kremu, mam już z 10 otwartych słoiczków w łazience.
Po prostu ciężko jest wyglądać dobrze na zdjęciach ślubnych, kiedy twarz robi swoje.
