Wczoraj po pracy, już po 21:00, rozłożyłam na stole dwie polisy – tę starą, kupioną kiedyś przez bank, i tę grupową z obecnej pracy.

Chciałam po prostu zobaczyć, czy się czymś pokrywają, zanim podpiszę coś nowego.
I okazało się, że część zakresu w grupowej jest właściwie taka sama jak w tej starszej, tylko wychodzi trochę taniej! Nie wiedziałam o tym wcześniej, mimo że mam tę umowę już dobrych kilka lat.
Problem w tym, że przy zmianie pracy ta grupowa i tak mi wypadnie, więc i tak będę musiała coś dogrywać od nowa.
A w tle mam jeszcze 3. wesele w tym miesiącu, no i szukanie nowej pracy, które ciągle odkładam na później, bo wieczorami już nie ma siły na nic.
Na razie odłożyłam te papiery z powrotem do szuflady, ale przynajmniej wiem trochę więcej niż wczoraj.
