Od paru dni skóra na przedramionach zaczyna piec zaraz po nałożeniu nowego kremu nawilżającego, wcześniej używałam czegoś zupełnie innego i nie było takiej reakcji. Piecze przez chwilę, potem jakby mija, ale skóra i tak zostaje sucha i ściągnięta do wieczora.
Nie wiem czy to po prostu inny skład, do którego skóra się przyzwyczaja, czy sygnał żeby od razu przestać. Wieczorami i tak mam spuchnięte nogi po całym dniu na stojąco, więc dodatkowe pieczenie na rękach akurat teraz mnie trochę wykańcza.
Zdarzyło się komuś coś podobnego po zmianie kremu i ile to zwykle trwa, zanim wiadomo, czy warto przy nim zostać?
