Kupiłam w zeszłym tygodniu sweter z ciuchlandu, w sam raz na te dojazdy – mam 1,5 godziny w busie w jedną stronę.
Od 3. dnia swędzą mnie nadgarstki, dokładnie tam gdzie ocierają się rękawy. Sama nie wiem, czy to wełna, czy proszek.
Prałam już 2 razy, krem nakładam rano, ale po godzinie w busie [i tak zaczyna piec].
Zastanawiam się, czy oddać sweter, czy ruszyć lokatę na coś z bawełny. Miał ktoś z was podobnie z ubraniami z drugiej ręki?
