Od 2 miesięcy biegam rano, przed pracą, nie wieczorem jak wcześniej.
Zaczęło się trochę przypadkiem — budzik ustawiony na 6:00, bo i tak nie mogłam już dłużej spać. Wyszłam pierwszy raz na 15 minut, teraz to już z reguły 25-30, 3 razy w tygodniu.

Co zauważyłam:
– wieczorem po pracy nie mam siły, więc rano to jedyna pora, która u mnie w ogóle działa
– pierwsze 2 tygodnie bolały łydki, potem przeszło
– w biurze siedzę potem trochę bardziej wyprostowana, sama nie wiem czemu
Nie wiem, czy to się utrzyma na dłużej, no i pewnie u innych działa to zupełnie inaczej. Na razie trzymam się tego, bo jak na razie działa lepiej niż moje wcześniejsze próby wieczorne.
