Od jakiegoś czasu zapisuję w telefonie co jadłam, jakiego kremu użyłam i jak wyglądała skóra następnego dnia, no i teraz jak robi się chłodniej to zaczynam to przeglądać wstecz.
Zgięcia łokci i za kolanami zawsze pierwsze reagują u mnie przy zmianie pory roku, ale w tym roku dorzuciło się jeszcze ogrzewanie w biurze, które akurat włączyli wcześniej niż zwykle.
Zeszłej nocy obudziłam się o 2:20 od swędzenia za kolanami i rano byłam kompletnei nie wyspana, siedziałam potem cały dzień przy biurku i się zastanawiałam co to teraz, ogrzewanie z biura czy coś co jadłam w weekend.
Kładę się coraz później, koty i tak biegają po mieszkaniu do drugiej w nocy, więc trudno powiedzieć ile z tego niewyspania to skóra a ile to zwykłe przesiedzenie do późna.
Z notatek wychodzi mi, że gorsze dni pokrywają się bardziej z suchym powietrzem niż z jedzeniem, bo krem nakładałam praktycznie codziennie ten sam, a skóra i tak raz lepsza raz gorsza.
Nie wiem czy to dobry trop, ale przynajmniej mam jakiś punkt zaczepienia zamiast zgadywać na czuja.
