Wracam z czymś nieskórnym, ale u nas zadziałało w te najgorsze tygodnie budzenia się w nocy. Przy pracy zmianowej i tak mam rozjechany rytm, a jak dziecko budziło się koło 23:30 czy 2:00, długo potem nie mogłam wrócić do snu — telefon w ręku tylko pogarszał sprawę, to światło ciągle coś mi mówiło. Zamiast scrollować, zaczęłam trzymać przy łóżku robótkę i po uśpieniu dziecka robiłam kilka rządków, jakieś 10 minut, przy małej lampce. Testowałam to z 3 tygodnie i naprawdę zasypiłam szybciej niż z telefonem, ręce miały co robić, głowa się nie nakręcała. Mówię Wam, Kochani, przy okazji uzbierałam już dwie chusty na wesela koleżanek, których w tym roku jest z pięć pod rząd! Jedna mała zmiana dała trochę spokoju, którego szukałam…

