Od 12 dni gaszę światło 30 minut wcześniej, czyli o 22:30, a nie o 23:00 jak zwykle.
Zamiast scrollować telefon w łóżku, biorę papierową książkę, bo w tym roku postanowiłam więcej czytać, i czytam kilka stron, zanim zgaszę lampkę.
Pomyślałam sobie wtedy: „zobaczę, czy to w ogóle coś zmieni”.
Pierwsze dni nie było różnicy, leżałam długo w ciemności, ale od jakiejś 6. nocy zaczęłam zasypiać szybciej, bez przewracania się z boku na bok.

Pracuję z domu i siedzę przy biurku cały dzień, więc wieczorem głowa długo nie chce się wyciszyć, a książka działa na to lepiej niż ekran, no i koty już wtedy śpią obok mnie.
U mnie może to wyglądać inaczej niż u innych, bo to tylko moje doświadczenie z tych dni, ale naprawdę, naprawdę czuję się rano trochę bardziej wypoczęta niż wcześniej!
